Jedziemy, jedziemy…

23.09.2010

Poranek przywitał nas przepięknym widokiem na góry (już wiemy skąd ta cena w hotelu).

Paganella

Po małym spacerze na smyczy Gajuch zyskuje wolność i oddala się w bliżej niezidentyfikowanym kierunku górskiej polany. Z nadzieją, że wróci idę spacerkiem do sklepu w celu nabycia produktów śniadaniowych. Jedynym sklepem w mieście okazuje się być market „conad” położony w centrum, do którego idzie się przyjemnie w dół stromej góry. Jakoś powrót z ciężką siatka pod tę górę wydaje mi się zbędny – telefon do Dźwiedzia załatwia sprawę transportu powrotnego.

Dźwiedź i Dźwiedziowa

Pochłaniamy kanapki na tarasie naszego pokoju z widokiem na góry i zaczynamy się pakować do wyjazdu. Usłyszawszy dźwięk odpalanego auta Gajuch z przeraźliwym miałłłłłłł – kiem na pysku ukazuje się tuż pod drzwiami i chętnie pakuje się do swojego kontenerka.

Powrót pokonywanymi po ciemku serpentynami za dnia jest znacznie bardziej malowniczy, miejscami wręcz przerażający- mental note: jeśli kiedykolwiek w te rejony na narty własnym transportem to tylko z łańcuchami! Włoscy kierowcy jeżdżą zabójczo – nawet na takiej drodze.

„Jedziemy, jedziemy, a to miało być gdzieś pod Warszawą…”

Przez Toskanię przemykamy autostradą zbaczając jedynie na przystanek nad jeziorem Trasamino, w celu wyspacerowania kota i wpadając do Perugi na pyszną włoską pizzę.

Pioter wymyślił nocleg w okolicach Neapolu. Jakiś camping, z domkami za 60 euro (miła odmiana po poprzedniej drożyźnie). Więc jedziemy. Najpierw witają nas przebudowy autostrady, na których Ciotka się gubi. Następnie znaki objazdu wyprowadzają nas do dziwnego miasta gdzie na głównej drodze co 50 metrów leży „śpiący policjant”. Wreszcie wracamy na autostradę, na której mylę zjazd. Ciotka znowu prowadzi przez dziwne miasto. A to dopiero początek. Oczywiście od kilku godzin jest już ciemno. Jadąc autostradą ok 21:00 śmialiśmy się z Ciotki, że pokazuje 1:30 jako godzinę przyjazdu na camping. Tymczasem jest północ, a nam w dziwnym miasteczku Ciotka każe co chwilę skręcać. Miarka przebiera się kiedy każe mi wjechać w ulicę, która ma 1,5 metra szerokości. Wracamy na główną drogę (o ile można coś tak krętego i stromego nazwać główna drogą) i według znaków podążamy w kierunku S. Agata, gdzie w następnym miasteczku (którego nawet nie ma w naszym atlasie – chyba tu powinna była nam się zapalić lampka ostrzegawcza!!!) ma znajdować się nasz kemping. Po przebyciu wąskich, mega krętych dróg (ja prowadzę), około 3 w nocy docieramy na kemping. Gdzie pani paląca papierosa mówi: „recepcja zamknięta! Przyjdźcie rano”. Wkurzeni idziemy do pobliskiego hotelu, tylko po to, aby przez domofon usłyszeć głos zaspanego właściciela mówiący: „hotel jest otwarty od 8 rano. Teraz nie”. Pozostaje nam nocleg na plaży. Decydujemy się jednak wyjechać z tych serpentyn. Pioter siada za kierownicą i wracamy tymi samymi wąskimi, krętymi, ciemnymi drogami. Dojeżdżamy na drugą stronę górzystego półwyspu, gdzie około 4 rano postanawiamy jednak ułożyć się do snu na zachęcająco wyglądających miękkich leżaczkach.

Myli się ten, kto pomyślał, że nie próbowaliśmy znaleźć otwartego hotelu. Usilne poszukiwania dały rezultat jedynie w postaci wniosku: przepłacane przez niemieckich turystów hoteliska, nocnych turystów z Polski mają głęboko w miejscu gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

Gajuch na plaży wytrzymał pół godziny. Po tym czasie zmuszona przez nią zostałam do przeniesienia się w otchłań czarnego yafud owego wehikułu, gdzie obie zapadłyśmy w sen kamienny. Przerywany co rusz, a to przez rybaków na skuterkach, albo znudzonych czekaniem na autobus angielskich turystów zaglądających przez szybkę. Wyspaniem to tego odpoczynku nazwać nie można.

Reklamy

Informacje o sycylia

Pewnego jesiennego dnia zapakowali walizki i kota do czarnego wehikułu i pod osłoną ciemnej nocy pognali przed siebie – kierunek Sycylia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sycylia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s