Szukamy mieszkania

26.09.2010

Gaja została niesamowicie ciepło przyjęta u Kubanki, zapewne dlatego, że mieszkał tam malutki biały sierściuch, a właściwie śierściucha. My oceniliśmy ten pobyt nieco gorzej po otrzymaniu rachunku za wczorajszą kolację.

 

Po małym spacerze okoliczną plażą i obejrzeniu apartamentu u Kubaki, który chciała nam oddać na miesiąc za jedyne 1500 euro udaliśmy się w dalsza drogę na poszukiwanie wymarzonego miejsca naszego pobytu na Sycylii.

 

Poszukiwanie okazało się być trudniejsze niż nam się wydawało. Sycylia pod względem rozwoju jest daleko za Polską (tak to możliwe!). Nie posiadają tu gazet z ogłoszeniami. Czasem na słupach lub na bramach można znaleźć naklejkę AFFITASI czyli do wynajęcia, jest na niej jednak tylko numer telefonu, a właściciele lokali nie mówią po angielsku. Nauczyliśmy się więc po włosku:

„Affitasi apartamento a per tre persone per uno mese. Quanto costa?

i niezrażeni niepowodzeniami prowadziliśmy dalsze dyskusje. Wszystko co oglądaliśmy było albo bardzo drogie albo bardzo brzydkie, a najczęściej jedno i drugie. Szczytem przesady była nora w piwnicy jaką za jedyne 1000 euro zaproponowała nam starsza babcia. Pośrednik, którego jakimś cudem udało nam się znaleźć mówił dobrze po angielsku ale nie miał żadnych ofert. W końcu po prawie całym dniu spędzonym w San Leone i okolicach, pytaniu nawet w hotelu o cenę miesięcznego pobytu, zwiedzaniu pod eskortą chętnych do pomocy właścicieli jednej z restauracji w mieście, obejrzeniu niewykończonych, dostępnych za tydzień, zbyt małych lub okropnej jakości różnego rodzaju pomieszczeń trafiliśmy na kemping, który, jak było napisane w naszym przewodniu, miał w swojej ofercie również apartamenty. Sympatyczna dziewczyna pokazała nam duży trzypokojowy apartament za drugim piętrze z tarasem i widokiem na morze. Był zdecydowanie najładniejszy z tego co do tej pory widzieliśmy. Cena jednak była nie do zaakceptowania. Już mieliśmy wsiąść do samochodu i odjechać w kierunku następnej miejscowości, kiedy zawołał nas recepcjonista z kempingu. Okazało się, że właściciele mają głowę do interesu, bo wiedząc, że jest koniec sezonu, wolą zarobić mniej, ale mieć pieniądze aniżeli upierać się przy wygórowanej cenie i zostać z ręką w nocniku. Przyjęliśmy do wiadomości nową ofertę cenową, podziękowaliśmy i postanowiliśmy się zastanowić.

Wróciliśmy po godzinie z decyzją, że bierzemy!

I tak oto wylądowaliśmy w San Leone mieszkając w apartamencie z pięknym widokiem na morze.

 

Wieczorem podczas spaceru ulicami San leone niedzielnie wypełnionymi mieszkańcami pobliskiego Agrigento przybyłymi tu na cotygodniowy rodzinny rekonesans usłyszeliśmy ojczysty język. Właściciel restauracji, który pomagał nam szukać mieszkania opowiadał (za pomocą swojego syna znającego co nieco angielskiego), że za restauracją mieszkają Polacy. I nagle okazało się, że szukając tych Polaków znaleźliśmy jeszcze jedna przesympatyczną Polkę – Karolinę.

Karolina mieszka na Sycylii od 12 lat. Jest żoną Sycylijczyka. Zaoferowała nam swoją pomoc w rozeznaniu się w okolicy.

Tego wieczoru spotkaliśmy się jeszcze z przyjaciółmi Karoliny, którzy zaoferowali nam noclegi w swoim Bed&Breakfast, jednak po dłuższym namyśle postanowiwszy zostać w apartamencie – przede wszystkim ze względu na prywatność, jaką on daje i ten widok…

 

Reklamy

Informacje o sycylia

Pewnego jesiennego dnia zapakowali walizki i kota do czarnego wehikułu i pod osłoną ciemnej nocy pognali przed siebie – kierunek Sycylia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sycylia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s