Wycieczka

02.10.2010

Sobota! Time for a trip! Zaplanowałam na ten weekend wyjazd w okolice Trapani. Zamykamy na 4 spusty w apartamencie komputery i sierściucha i wyruszamy na podbój Sycylii. Kierunek Scopello. Zamierzamy obejrzeć małe miasteczko Scopello, Tonnara di Scopello, rezerwat przyrody Riserva Naturale Orientata dello Zingaro, Erice – średniowieczne miasto na szczycie góry i jeśli zdążymy – niedokończoną świątynię w Segesta.

Po pysznym śniadanku w postaci makaronu z owocami i jogurtem głodniejemy gdzieś w okolicach Castellammare di Golfo.

Przejechaliśmy trasę wzdłuz wybrzeża nie gubiąc się ani razu, trafiliśmy nawet na autostradę więc porządny posiłek nam się należy! Znajdujemy market „Conad” i stragan z warzywami gdzie dokonujemy niezbędnych zakupów. Odrywamy przy tym dziwną zieloną maź na stoisku z serami. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy tego nie kupili. Zakupione towary postanawiamy pochłonąć dopiero w Scopello. Znajdujemy zacieniony parking dla yafud owego wehikułu i zaczynamy poszukiwania idealnego miejsca na drugie śniadanie, tudzież lunch.

Na skraju miasteczka zasiadamy na polanie z widokiem i rozpoczynamy proces produkcji kanapek zważając jednocześnie aby wszechobecne wielkie mrówki nie objadały się naszym towarem za bardzo. Zielona maź okazuje się być przepyszna!

Mały rekonesans w Scopello i kierujemy się w kierunku Tonnara di Scopello. Przegapiamy zjazd i lądujemy od razu na parkingu pod rezerwatem Zingaro. Mały mają tu parking jak na ilość turystów, która według wiedzy zaczerpniętej z przewodnika Rough Guides zalewa rezerwat latem. Jest już październik, turystów mało, a na parkingu ledwie udaje nam się znaleźć wolne miejsce. Wszędzie dookoła znaki zakazujące postojów ze złowieszczo wróżąca groźbą odholowania auta. Przecież nie możemy pozwolić aby czarnemu wehikułowi stała się krzywda.

Obładowani wodą pitną, ręcznikami plażowymi i aparatami fotograficznymi, w kapeluszach wyruszamy na podbój przyrody za jedyne 3euro od osoby.

Rezerwat ładny, ale czy tak zachwycający? Jakoś musieli go rozreklamować turystom. W porównaniu do polskich rezerwatów mocno przeciętny (jedyne zwierzę ukazujące się ludziom to wszechobecne jaszczurki).

Aczkolwiek kilka miłych widoczków się znajdzie.

Zbłądziliśmy (co nowego?) i zamiast na plażę oddaloną o 2 km od wejścia do rezerwatu trafiliśmy na tę jeszcze kilometr dalej. Przebieżka szlakiem w górę i w dół dobrze zrobiła naszym opychanym pizzą cielskom – łudzę się, że tak było, aczkolwiek rezultaty nie są dostrzegalne gołym okiem.

Zajrzeliśmy jeszcze do Tonnara di Scopello – tym razem znaleźliśmy drogę przy drugim podejściu.

3 euro za wejście to stanowczo za dużo – zgodnie z opisem w przewodniku to teren prywatny. Kiedyś brama była otwarta i można było zwiedzać do woli. Jednak właściciel zdenerwował się nieakceptowaniem jego próśb m.in. o niewprowadzanie psów, więc zaczął biletować wejscie.

Kolejny przystanek to Erice – średniowieczne miasteczko 750 m n.p.m. Szczególne wrażenie sprawia fakt, że widać z niego morze. Kawę podają tam z iście polskim akcentem.

Niesamowite, tajemnicze uliczki, dzieci grające w piłkę nożna na głównym placu, staruszkowie kłócący się o strzał w dziwnej odmianie bilarda, pizza inna niż zwykle i ciastka migdałowe. Żadna z tych rzeczy jednak nie zostanie zapisana w mej pamięci tak silnie jak nocny zjazd w dół i powrót do San Leone. Jeszcze nigdy w życiu nie zjeżdżałam (ani nie wjeżdżałam) taką drogą, jaką zaserwował nam na powrót Wujek (odmiana ciotki – zamiast gps – google maps). Zdecydowanie każdy kierowca powinien przejechać ją w ramach egzaminu. Dwukierunkowa droga z zakazem jazdy autobusów – żaden nie wykręciłby zakrętu, który ledwo pokonuje osobówka (na dwóch musiałam cofać żeby się zmieścić!) – stroma na tyle, by najwyższym wrzuconym biegiem podczas jazdy w dół była dwójka. Polecam wszystkim rządnym ekstremalnych przeżyć. W nocy sprawia szczególne wrażenie lądowania samolotem.

Docieramy do San Leone w okolicach północy. To zdecydowanie był udany poznawczo dzień!

Advertisements

Informacje o sycylia

Pewnego jesiennego dnia zapakowali walizki i kota do czarnego wehikułu i pod osłoną ciemnej nocy pognali przed siebie – kierunek Sycylia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sycylia i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s