Corleone

09.10.2010

Kolejna sobota równa się wycieczka! Plan na wyjazd do Noto i Syrakuzy został przesunięty na niedzielę z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Nie mniej jednak, nie chcąc tracić weekendu (pracować się nikomu nie chciało ;)) około 12 układamy nowy plan wycieczki. Enna i Corleone – na mapie wydają się nie być tak bardzo oddalone. Jedziemy! Ubrana w letnią sukieneczkę wsiadam do yafud owego wehikułu. Im dalej w głąb wyspy tym niższą temperaturę pokazuje termometr. Nie wróży to dobrze naszej wycieczce. Do tego zaczyna padać deszcz. Ale się nie zrażamy. W okolicach zjazdu z autostrady na Ennę wita nas mgła. Liczymy, na to, że miasto położone na szczycie wysokiej góry będzie ponad chmurami.

Enna

Niestety przeliczamy się. Po wjeździe do Enny nie widać kompletnie nic. Wujek google wyprowadza nas w pole – a raczej w zbyt wąskie do wjechania samochodem uliczki. W gęstej mgle i przy słabej widoczności szukanie centrum straciło sens.

Do dłuższego zostania w tej miejscowości nie zachęca również iście polska temperatura 13 stopni to stanowczo za zimno jak na letnią sukienkę (na szczęście mam jakieś spodenki i kurtkę -uff.) Próbujemy chociaż trafić do czegoś sklepopodobnego, żeby zjeść śniadanie. Udaje nam się znaleźć sklep. Sympatyczna starsza pani domyślając się, że kupujemy bułki, szynkę i pomidora, chcąc z nich zrobić kanapki, sama zabiera się do przygotowania ich dla nas. Cieszymy się, dopóki nie kasuje sobie za te kanapeczki, batoniki i papier toaletowy 20 euro. Ech Enna…

Enna

Postanawiamy szybko wyjechać z tego niefartownego miejsca. W tak gęstej mgle, jaka tu panuje bez Wujka googla ciężko było by się wydostać, a z nim jest jeszcze gorzej… Wujek prowadzi nas zjazdem, który nie dość, że mega kręty, to jeszcze w pewnym momencie zaczyna się znacząco zwężać, po czym naszym oczom ukazuje się znak zakazu ruchu. Droga zbyt wąska aby na niej zawrócić (yafud owy wehikuł w poprzek się nie zmieści). Dźwiedź próbuje zawrócić wykorzystując jakąś boczną, polną dróżkę – bez rezultatu – zbyt duży spadek, to raz, a dwa, na mokrym błotku samochód traci kompletnie przyczepność skutkiem czego prawie ląduje na barierce. Dlaczego po prostu nie cofamy w kierunku, z którego przyjechaliśmy? Bo jest wąsko, góra o sporym nachyleniu, bardzo ostre zakręty i mgła. Do tego śliska droga i padający ciągle deszcz wcale nie pomaga podjechać na wstecznym z powrotem do góry.

Enna

Skoro to wszystko piszę, to znaczy, że jednak przeżyliśmy (nawet samochód wyszedł z tego bez uszkodzeń). Jak tego dokonaliśmy? Kawałek wyżej, tuż przed zakrętem o kącie 180 stopni było czyjeś podwórko – skorzystaliśmy z niego troszeczkę – udało się tam zawrócić i wyjechać z tej koszmarnej drogi przodem. Przemoknięci, zmarznięci i nieco wkurzeni wyjechaliśmy w końcu na „normalną” drogę zjazdową z tego miasta. Przez normalną rozumiem tak samo krętą i stromą, nieco szerszą niż ta z zakazem ruchu, ale za to dwukierunkową. Czyli to, co na Sycylii nazywa się normą. Chyba nie wspomniałam jeszcze, że większość sycylijskich kierowców nie widzi potrzeby włączania świateł w taką pogodę.

czasem słońca, czasem deszcz

Wracamy na autostradę i nieco naokoło jedziemy do Corleone, z nadzieją, że: a) nie będzie tam mgły, b) będzie cieplej, c) nie będzie lal deszcz, d) trafimy na coś smacznego i niedrogiego do jedzenia. Mijamy po drodze urokliwe, pełne siedzących na krzesełkach dziadków i krętych wąskich uliczek, miasteczka.

Widok z Corleone

Corleone wita nas na przemian słońcem i deszczem. Znalazłszy miejsce parkingowe (pod kościołem) zmierzamy do muzeum anti mafia. Przewodnik podaje, że czynne w weekendy. Niestety znowu się myli – zamknięte :(. Na przeciwko jest za to otwarte muzeum archeologiczne. Z opisami przedmiotów tylko po włosku.

Corleone

Zostawiamy wpis w księdze gości i zmierzamy obejrzeć widok na panoramę Corleone. Nie wiem jak Wam, ale mi po obejrzeniu Ojca Chrzestnego (The Godfather) wydawało się, że mieścinka będzie malutka i skromniutka. Tymczasem to całkiem duże miasto, ze szpetnymi blokami dookoła pól i ładnym centrum.

Corleone

Podobno Corleone nadal stanowi jedną z siedzib mafii. Do niedawna mieszkał tam i spokojnie posyłał do szkoły swoje dzieci capo di tutti capi – czyli szef wszystkich mafijnych szefów.

Corleone

W jednej z pasticierii (cukierni) na głównym placu wiszą zdjęcia ze słynnego filmu nakręconego na podstawie książki Mario Puzo. Poza tym akcentem nie doszukaliśmy się żadnych mafijnych rekwizytów.

Corleone centro

Zjadamy pyszną przekąskę w postaci kulek ryżowych z mięsnym (albo serowym) nadzieniem, wypijamy niezwykle aromatyczną włoską kawę i dopychamy to wszystko lodami. Sycylijczycy, kiedy prosi się o jedna gałkę, niezwykle zręcznie, za pomocą płaskiej packi, pakują do wafelka chyba pół litra lodów. Nawet fanatykowi słodyczy i lodów, za jakiego się uważam, ciężko to wszystko pochłonąć.

Mały spacerek, wizyta w winiarni (czyli zakup wina – litr za 1,4 euro!) plus wizyta u fryzjera kończą naszą wizytę w Corleone.

Fryzjer Mariano Italiano

Dźwiedź oddał swoją blond głowę w ręce Matiano Italiano i dał się przystrzyc w stylu iście włoskim – czyli trwało to bardo długo, a fryzjer kompletnie nie zrozumiał o uzyskanie jakiej fryzury nam chodzi.

Fryzjer w Corleone

Nie mniej jednak było to całkiem ciekawe i śmieszne doświadczenie dla nas wszystkich.

Fryzjer Mariano Italiano

Przy okazji strzyżenia, powstało moje ulubione zdjęcie. Duży Sycylijczyk i jego mała kopia.

Marian mały i duży

Jeszcze tylko ostatnie zdjęcie z wymowną tablicą.

Corleone

I czas wracać do sierściucha, który pozostawiony w San Leone pewnie już z wytęsknieniem czeka na… swoją miskę.

Wracamy oczywiście z przygodami – kręta, wąska droga przez góry, bez barierek zabezpieczających. Jak jeździ Dźwiedź każdy, kto z nim jechał wie. Lokalesi sycylijscy jeżdżą jeszcze szybciej. Może dlatego, że w weekendowe wieczory rzadko można uświadczyć jakiegoś trzeźwego kierowcę. Wujek googiel wyprowadza nas na dziwną trasę tylko raz ( i szybko się orientujemy, że należy zawrócić). Dziękujemy ci Wujku za wyjątkowo, jak na ciebie, spokojna podróż.

Reklamy

Informacje o sycylia

Pewnego jesiennego dnia zapakowali walizki i kota do czarnego wehikułu i pod osłoną ciemnej nocy pognali przed siebie – kierunek Sycylia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sycylia i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Corleone

  1. „po obejrzeniu Ojca Chrzestnego (The Godfather) wydawało się, że mieścinka będzie malutka i skromniutka.”
    Bo Ojciec chrzestny był kręcony w Savoca, nie w Corleone! W Savoca możecie chodzić po jego śladach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s