Gotowanie

29.10.2010

Postanawiamy upichcić wczorajsze zdobycze ze sklepu rybnego. Dźwiedź zabiera się za czyszczenie kałamarnic, aby zrobić z nich krążki kalmarów w cieście naleśnikowym. Do tej pory mieliśmy do czynienia jedynie z mrożonymi tubami kalmarów. Najbardziej zbliżona formą do rzeczywistego wyglądu kałamarnicy były tuby mrożone z skórą, ale nigdy nie widzieliśmy na żywo całej, z mackami i głową. Nie mówiąc już o płaszczce. Nie wiem czy w ogóle możliwe jest w Polsce kupienie płaszczki. Ktoś próbował?

Płaszczka

Płaszczka

Dźwiedziu długo i cierpliwie czyści kałamarnicę. Cała ta operacja jest źródłem radości dla nas wszystkich. Niesamowicie ciekawe jest móc obserwować z czego w środku składa się takie zwierzę.

Kałamarnica - wewnątrz

Kałamarnica - wewnątrz

Atramentu jest tyle, że cały zlew zamienia się w kałamarz.

Czarno wszędzie

Czarno wszędzie

Dziwny i ciekawy jest też przezroczysty przewód pokarmowy – wygląda jak plastikowy.

Naturalny plastik

Naturalny plastik

Przepis na przyrządzenie płaszczki Dźwiedź znajduje w Internecie. Porównuje go z zawartością naszej lodówki i tworzy własną wariację na temat gotowania płaszczki. Następnie smaży ją na maśle z czosnkiem. Muszę przyznać, że smakuje wybornie. Aż żałuję, że nie kupiliśmy tej największej. Namawiał nas do tego sprzedawca, ale nie wiedząc jak taki stwór smakuje, baliśmy się zainwestować w niego za dużo pieniędzy. Tymczasem mięso płaszczki okazało się być bardzo delikatne, chude, bielutkie po usmażeniu. Dla mnie wyjątkowo smaczne.

Płaszkojad

Płaszkojad

Kalmary również wyszły wybornie. Co prawda zapomnieliśmy i kupieniu oleju i smażyliśmy na oliwie z oliwek, która nie rozgrzewa się do tak wysokiej temperatury, jaka jest potrzebna do dobrego wysmażenia kalmarów w cieście, ale i tak wyjątkowo nam smakowały.

Kalmary w cieście

Kalmary w cieście

Wieczorem pojechaliśmy do Agrigento. Wyjaśnić sprawę z kartą sim WINDa, z pomocą której korzystamy z internetu w Ciotce, oraz przejść się po sklepach na Via Atenea. Oczywiście w poszukiwaniu bucików 🙂

A propos tematu obuwia, w centrum Agrigento oprócz kliku „zwyczajnych” sklepów, znajduje się jeden wyjątkowo ekskluzywny (może jest ich więcej, ale ja dostrzegłam tylko ten). Na jego wystawie stoją piękne buty. Cenę, niestety, mają równie „piękną”. Pomimo świadomości, że nie kupię butów za 500 euro, postanawiam skorzystać z jednej z niewielu okazji w moim życiu do oglądania butów Dolce and Gabbana na żywo i przymierzyć. Okazują się być nie tylko wyjątkowo ładne, ale i wygodne. Ku, być może Waszemu rozczarowaniu (mojemu na pewno), trwam jednak przy swoim zdaniu, że nie są warte takich pieniędzy i doceniając miłą obsługę opuszczam sklep.

Tego wieczoru wyjeżdżam z Agrigento oczywiście bez nowych butów 😦 Żadne, poza D&G, nie spodobały mi się na tyle aby zagościć w mojej szafie.

Macki kałamarnicy - pychota!

Macki kałamarnicy - pychota!

Po spacerze w Agrigento jedziemy do centrum San Leone, by obadać knajpkę, którą wczoraj polecała nam Karolina. Ukryta, praktycznie niemożliwa do znalezienia dla turystów, rodzinna jadłodajnia serwująca kanapki i specyficzne naleśniki, w piątkowy wieczór pełna jest lokalnej młodzieży. Cierpliwie czekamy na nasze zamówienie, obserwują lokalesów. Właściwie nie jestem pewna kto kogo bardziej obserwuje – my ich czy oni nas. Typowym zamawianym przez tubylców daniem są frytki z majonezem. Zadziwiające, że mając tak pyszną kuchnię sycylijska młodzież wybiera frytki. My zajadamy się naleśnikami z nadzieniem cztero-serowym (ja), mięsnym z rukolą (Pioter) i fantazyjnym, jak sama nazwa „Fantasia” wskazuje (Dźwiedź).

Widoki z tarasu

Widoki z tarasu

Próbujemy położyć się wcześniej spać, gdyż na jutro zaplanowaliśmy wycieczkę na Stromboli a to oznacza konieczność wyjazdu o 3 nad ranem, by zdążyć na prom o 7 z Milazzo – miasta oddalonego od nas o około 300 km.

Reklamy

Informacje o sycylia

Pewnego jesiennego dnia zapakowali walizki i kota do czarnego wehikułu i pod osłoną ciemnej nocy pognali przed siebie – kierunek Sycylia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sycylia i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Gotowanie

  1. Michał P. pisze:

    Eh… szkoda, ze w naszej szerokości geograficznej w listopadzie tylko deszcz i przymrozki. Zazdroscimy slonca. Bardzo ciekawe uwagi – przeczytalem od deski do deski. Pozdrowienia i powodzenia w dalszej eksploracji! W drodze powrotnej proponuje zahaczyć o Toskanie (bardzo urokliwa jest wioska Volterra). See you

  2. Mała Mi pisze:

    Mniam… A gdzie buty??? Dobij mnie ;)))

  3. AleDobre pisze:

    Ja niestety swoje doświadczenie z kalmarami w cieście mam przeciwne do autora, kompletnie mi nie smakowały, może wynika to z faktu że w Polsce nie sposób dostać świeże kalmary, lub jest to prawie nie możliwe
    W każdym bądź razie może się skuszę ale będąc w rejonie morza śródziemnego na pewno nie w kraju

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s