Favara

26.10.2010

Po pysznym obiadku (tym razem ugotowanym w apartamencie) postanawiamy wypuścić się do Favary. To miejscowość położona w linii prostej nad „naszą” częścią San Leone. („Poznaliśmy” ją przy okazji powrotu z pierwszego wyjazdu do Palermo – Pioter stwierdził, że objeżdżając remont głównej drogi tamtędy będziemy szybciej w San Leone, bo „to przecież blisko jest”. Na mapie może i tak, ale w rzeczywistości, po ciemku, kręta droga w góry, przejazd przez miasto i błądzenia przez pola wcale nie skróciły naszego powrotu.) Plusem tamtego przejazdu jest chęć do odwiedzenia Favary ponownie.

Podobno w Favarze narodziła się sycylijska mafia…

Parkujemy auto na parkingu marketu Conad i piechotą zmierzamy na główną ulicę. Cel? Buciki! Wymarzyłam sobie zakup włoskich butów i od czasu do czasu, przy sprzyjających okolicznościach, męczę tym tematem cierpliwych informatyków.

Zakupy...

Zakupy...

Główna ulica Favary pełna jest sklepów… z bardzo nieciekawym towarem. Ani to ładne, ani tanie. Ciekawostką jest sklep z jedynie męskimi butami. Nieliczne sklepy z damskim obuwiem sprzedają chińszczyznę (chińskie, kiepskie buty we Włoszech?! Tragedia!). Jedyne warte uwagi ciuchy znalazłam w Benetton’ie.

Ogórek

Ogórek

Kupiliśmy chleb na jutrzejsze śniadanie, odpowiednik polskiego Nurofenu o nazwie „Moment” (bardzo trafna marketingowo nazwa dla leku przeciwbólowego 🙂 ). Podyskutowaliśmy w warzywniaku o selerze – na Sycylii nie rośnie seler, jaki znamy z polskich sklepów. Mają tu jedynie nać selera, która wyrasta z grubych łodyg – bulwy brak. Ogórków też nie hodują „normalnych”, w sensie znanych z Polski. na Sycylii ogórek jest albo długi i chudy, albo okrągły! (Patrz zdjęcie powyżej!)

Favara

Favara

Mieliśmy już wracać do samochodu, ale zaciekawiła nas ogromna podświetlona kopuła kościoła. Postanowiliśmy do niego dotrzeć. Krętymi, wąskimi uliczkami, między bardzo marnej jakości domkami skleconymi z gliny i kamieni, trafiliśmy pod kościół. Ogromny, zdobiony budynek zwieńczony kopułą nijak nie pasuje do zaniedbanych domków z maleńkimi drzwiczkami, które go otaczają. Jakby to co boskie wyraźnie miało kontrastować z ludzkim. Nie podoba mi się! W przeciwieństwie do głównego placu starej części Favary. Tylko dlaczego tu tak pusto? Zero życia. Opuszczone, niszczejące kamienice (niektóre na sprzedaż). Obrośnięte trawą i chwastami tynki budynków. Smutny widok.

Favara

Favara

Po długim spacerze wracamy krętą drogą do San Leone. Bez bucików 😦

Favara

Favara

Reklamy
Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Poniedziałek po sycylijsku

25.10.2010

Dzień lenia kuchennego. Z racji całoekipowej niechęci do przyrządzenia posiłku obiadopodobnego wypuszczamy się do San Leone by w knajpce San Pio uraczyć się gotową pizzą ewentualnie kulką ryżową w panierce (mniam). Pakujemy się do yafud owego wehikułu i zmierzamy w stronę centrum.

Widok na San Leone i Porto Empedocle

Widok na San Leone i Porto Empedocle

Oczywiście zapomnieliśmy, że jest poniedziałek. Co oznacza poniedziałek na Sycylii? Poniedziałek jest dniem pt: „zamknij wszystko”. Czyli w okolicach 15 jedynymi otwartymi knajpami są: lokalesowa mordownia z kawa i zdechłymi rogalikami przy rondzie i coś na przeciwko, co nie wygląda tragicznie. Decydujemy się zjeść kulkę ryżową. Chłopaki biorą kanapkę z kotletem (sucha buła z kawałkiem dobrego kotleta i sałatą). Zasiadamy w ogródku i obserwujemy uliczne życie.

Małolaty na skuterach zbierają się w okolicy mordowni na przeciwko. Młodociane Mariany prężą mięśnie, a małoletnie chichoczące Sycylijki lukają w ich kierunku ukradkiem. Niektórzy palą papierosy. Mariany w wieku przedemertyalnym uprawiają jogging, w spodenkach długości zdecydowanie odwrotnie proporcjonalnej do ich wieku. Psy wyprowadzają na spacer swoje niezbyt atrakcyjne właścicielki. Słońce prześwieca między palmami na głównej ulicy. Cisza, spokój. Jakby był weekend.

San Leone centro

San Leone centro

Po posiłku zalanym kawą, jedziemy do bankomatu – na około. Główna ulica San Leone (widoczna na zdjęciu) ma trzy jezdnie. Z czego tylko jedną można jeździć (na pozostałych jest zakaz ruchu). Jazda ta odbywa się tylko w jednym kierunku. Objazd prowadzi równoległą, ale znacznie bardziej oddaloną od morza drogą, na końcu której powinien stać znak stop. Powinien, bo wszyscy jadą tak, jak by tam był – dwa razy już przekonaliśmy się organoleptycznie o zasadach panujących na skrzyżowaniu drogi prowadzącej z Agrigento z równoległą do morza „objazdową”. Jest tam rondo. Brak na nim jakichkolwiek znaków i niemożliwe jest wydedukowanie kto powinien mieć pierwszeństwo przejazdu. Przy trzecim podejściu, kiedy mało nie zostaliśmy rozjechani udało nam się dostrzec na jezdni pozostałości linii, która najprawdopodobniej robiła kiedyś za znak stop (znaku pionowego brak – sprawdzaliśmy kilka razy). Zastanawiające, po co Sycylijczycy budują rondo, po którym później i tak jeżdżą jak na zwykłym skrzyżowaniu? Nie dowiemy się chyba nigdy. Postanowiliśmy zapamiętać, że w tym miejscu miasta należy się zatrzymać. Nie ma przymusu, ale jeśli chce się zachować dotychczasowy wygląd maski samochodu zatrzymanie się jest wysoce wskazane.

Wieczór spędzamy na zakupach (ja) i leniwie w apartamencie (Informatycy i Gajuch).

Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Sycylijski deszcz

24.10.2010

Pada.

Chmury nad San Leone

Chmury nad San Leone

Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Plaża

23.10.2010

Sobota z reguły jest dniem wycieczek, ale z racji dźwiedziowych problemów z zatokami i wyjazdu do Palermo w tygodniu (który skończył się dla nas o 2 w nocy), postanawiamy odpocząć i popracować.

Plaża

Plaża

Ok 14 korzystając ze słonecznej pogody przemieszczamy się jedynie na pobliską plażę by tam oddawać się lekturze i kąpielom słonecznym.

Plaża San Leone

Plaża San Leone

Piotr postanawia zażyć nawet morskiej kąpieli.

Fafik na plaży

Fafik na plaży

W leżeniu na piasku towarzyszy nam Fafik.

Fafik na plaży

Fafik na plaży

Fafik

Fafik

Spacer Fafika

Spacer Fafika

 

Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Moda sycylijska

22.10.2010

Piątek dniem pracy.

Nie mając nic ciekawego do opisania z wydarzeń tego dnia, spełnię wreszcie prośbę Misztelki – czyli wpis o modzie.

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

(Większość zdjęć zostało zrobionych w niedzielny wieczór w Palermo – jak pisałam wcześniej niedziela jest dla Sycylijczyków dniem rodzinnym – właśnie tego dnia wieczorem udają się na spacer do popularnych „miejsc spacerowych” w swoich miastach, lub w najbliższej okolicy.)

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Ulice Monreale

Ulice Monreale

Z racji tego, że w tematach modowych jestem laikiem będzie to całkiem nieprofesjonalny wpis o modzie panującej na Sycylii.

Mariany z Monreale

Mariany z Monreale

Wyspę zamieszkują raczej ludzie niemajętni. Ze świecą tu szukać nowinek prosto z Paryża, eleganckich ubrań ze sklepów projektanta na Y lub P, wytwornych okryć wierzchnich, czy tez butów. (Aczkolwiek w dużych miastach są takie sklepy).

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Zdarzają się jednak wyjątki. Co ciekawe, spotkane przez nas, eleganckie, ładnie ubrane kobiety były w wieku zbliżonym do czterdziestki. Młode, nawet ładne Sycylijki ubierają się dosyć zwyczajnie, żeby nie powiedzieć wręcz paskudnie.

Palermo - chińska dzielnica

Palermo - chińska dzielnica

Tandetne plastikowe torebki, bluzeczki z mnóstwem świecidełek, tanie chińskie buty i nieśmiertelne jeansy nawet w najgorszy upał.

Biała kozaczki!

Biała kozaczki!

Monreale

Monreale

Kolorem dominującym na ulicach jest czerń.

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Sycylijska jesień przyniosła ze sobą zmianę barw na wystawach sklepowych, podobnie jak w Polsce królują szarości, brązy i czernie. Żałoba, po odchodzącym lecie? Przecież to właśnie w czasie smutnej jesieni powinnyśmy się rozweselać, choćby kolorowym ubiorem.

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Tutejsza jesień ma zapach deszczu (zwłaszcza szalonych, głośnych i długich burz). Spadek temperatury w okolice 20 stopni automatycznie każe wszystkim Sycylijką ubierać kozaki!

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Łatwo odróżnić na ulicy turystów od lokalesów. Ci pierwsi przy temperaturze 21 stopni chodzą w klapkach, krótkich spodenkach, t-shirtach, babeczki w sukienkach.

Monreale

Monreale

W tym samym czasie Sycylijki ubierają skórzane kurtki (najczęściej niestety plastikowe podróby – nie krytykuję, stwierdzam tylko fakt – sama mam plastikową niebieską „skórę”), długie spodnie i kozaki. Sycylijczycy natomiast bez względu na temperaturę chodzą w długich spodniach. Krótkie zarezerwowane są dla chłopców. Młode Mariany Italiany ubierają jeansy, obcisłe koszulki, czasem jakąś chustę na szyję i obowiązkowe ciemne okulary. Te w stylu amerykańskich pilotów są najbardziej popularne. Do tego włosy na żel.

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Starsi panowie siedzący przed knajpami i sklepami najczęściej maja na sobie ciemne (czarne) spodnie – żadnych jeansów! Koszule z kołnierzykiem i ewentualnie kurtkę.

Panowie z Corleone

Panowie z Corleone

Starsze panie obowiązkowo w czerni. Choć niektóre przełamują ten schemat, ubierając kolory – ale zawsze stonowane.

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Najbardziej eleganckie, do tej pory spotkane babeczki miały najczęściej ładne, jasne, zamszowe kozaczki na wysokim obcasie, sukienkę lub elegancką spódnicę, ewentualnie obcisłe spodnie i dobrej jakości kurtkę. Do kompletu skórzana torebka.

Scala dei Turchi

Scala dei Turchi

Moda na centki lamparcie objawia się raczej na witrynach droższych sklepów i podpatrujących je lumpexów lub magazynów „chińszczyzny”. Na ulicach jej mało.

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Bulwar w Palermo

Czekam na Wasze komentarze 🙂

Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Palermo odsłona druga

21.10.2010

PALERMO!!! – stwierdziliśmy, że niedzielna wizyta była dla nas za krótka jak na tak fajne miasto. Jedziemy do stolicy Sycylii jeszcze raz!

Fikus

Fikus

Ulica w Palermo

Ulica w Palermo

Zakochałam się w tym mieście. Nie wiedzieć w sumie dlaczego. Może powodem jest jego wielokulturowość, może zbyt mało czasu na całkowite poznanie, może wszechobecna egzotyka i mieszanina kulturowa, a może wszystko to razem wzięte.

Muzeum Marionetek w Palermo

Muzeum Marionetek w Palermo

Ruch uliczny w Palermo nawet w dzień powszedni przestał nam być straszny. Dźwiedź tylko raz na jakiś czas, prawie dostaje zawalu, kiedy jakiś skuter przemyka między nami a innym autem, co do którego przed chwilą jeszcze nie mieliśmy pewności, czy nie jest aby za blisko by przejechać obok bez uszkodzenia obu pojazdów.

Muzeum Marionetek w Palermo

Muzeum Marionetek w Palermo

Piesi na drodze a Palermo nie maja żadnych praw – są na końcu łańcuch pokarmowego. Dlatego, jeśli kiedykolwiek droga czytelniczko lub czytelniku będziesz przemierzać ulice Palermo pamiętaj, że to iż jeden samochód zahamował widząc cię na przejściu nie oznacz, że ten jadący drugim pasem pójdzie za jego przykładem. Autobus na pewno nie pójdzie. A i na skuter trzeba uważać, bo zręcznie omijając stojący samochód, ciebie już może nie zdołać ominąć.

Muzeum Marionetek w Palermo

Muzeum Marionetek w Palermo

Muzeum Marionetek w Palermo

Muzeum Marionetek w Palermo

Po krótkiej wizycie w muzeum marionetek, zjadamy kanapki przyrządzone na szybko w parku (pod fikusem) i próbujemy przemieścić się do Katakumb – tym razem, w odróżnieniu od niedzieli, postanawiamy tam jednak pojechać samochodem zaliczając po drodze wizytę w katedrze. Katedra w Palermo

Katedra w Palermo

Sprawdzamy na mapie – to niedaleko – wystarczy pojechać do końca Corso Victorio Emanuelle, skręcić w prawo i już. Problem pojawia się, kiedy mniej więcej w połowie główna ulica miasta staje się jednokierunkowa. Ruch niestety odbywa się w kierunku przeciwnym do naszego zapotrzebowania. Na szybko odpalamy Wujka, który okrężnie przez cale miasto doprowadza nas najpierw do katedrya później do katakumb.

Katedra w Palermo

Katedra w Palermo

Katedra w Palermo to iście cudowny pasztet architektoniczny – strzeliste wieżyczki (jakkolwiek się fachowo nazywają) bardzo ładnie gryzą się z kopułą. W środku trochę ciekawiej.

Katedra w Palermo

Katedra w Palermo

Tym razem katakumby są otwarte! W kasie biletowej wita nas Sycylijczyk mówiący po polsku. Może nie biegle, ale przynajmniej znający podstawowe potrzebne zwroty. Jest to pierwsze turystyczne miejsce, gdzie po zachowaniu lokalesów można domyślić się, że bywa tu dużo Polaków.

Zdjęć brak – bo robić nie wolno, a nawet nie wiem czy i bez tego zakazu ktokolwiek chciałby fotografować czyjegoś pra pra pra dziadka w stanie niekompletnym.

Katedra w Palermo

Katedra w Palermo

Rzędy ustawionych pod ścianami truposzy robią niesamowite wrażenie. Przy małej ilości turystów, jaka odwiedzała dziś katakumby, w piwnicach klasztoru kapucynów znajdowało się mniej żywych niż umarłych. I pewnie ta dysproporcja nie jest niczym niezwykłym, w końcu każdy był kiedyś na cmentarzu. Różnica polega na tym, że odwiedzając groby nie ogląda się umarłych bez szyby, bez trumny, stojących pod ścianą. Celowo nie nazywam ich kościotrupami, bo z tą nazwą mają niewiele wspólnego. Są ubrani w stroje z epoki, w której umarli. Nieco przykurzone, ale miejscami zachowały się nawet wyraziste kolory.

My nie robiliśmy zdjęć, ale ciekawscy, zanim wybiorą się do katakumb osobiście, mogą obejrzeć efekty pracy jednego z fotografów Agencji Reutersa. Jeśli masz mocne nerwy kliknij w KATAKUMBY.

 

Duomo w Monreale

Duomo w Monreale

Tym, którzy nie mają czasu, albo ochoty poczytać w innych źródłach o katakumbach w Palermo napiszę w skrócie:

Przez setki lat zmarłych duchownych chowano w katakumbach klasztoru kapucynów. W 1881 roku dopuszczeni do tego zaszczytu zostali także świeccy mieszkańcy miasta. Oczywiście najbogatsi. Obecnie praktyki balsamowania ciał roztworami arszeniku, octu i gaszonym wapnem są w Palermo zakazane. Nie mniej jednak jeszcze w latach 20 XX wieku chowano tam zmarłych. Podobno niektórzy mieszkańcy Palermo przychodzili do katakumb by postać sobie w jednej z wolnych wnęk i przyzwyczaić się do myśli o śmierci. Wnęki są strasznie małe. Zastanawialiśmy się czy Sycylijczycy byli rzeczywiście tacy niscy, czy ciała poddawana różnym praktykom mającym zapobiec rozkładowi, kurczyły się. Tak czy inaczej jedynym zachowanym w całości ciałem są zwłoki dwuletniej dziewczynki, która spoczywa w trumnie ze szklanym wiekiem (widoczna zza kraty – niestety zbyt daleko żebyśmy mogli z całą pewnością potwierdzić, że nie jest to jakaś mistyfikacja). Metoda i sposób zabalsamowania Rozali Lombardo zostały zabrane do grobu przez lekarza, który tego dokonał.

Duomo w Monreale

Duomo w Monreale

Uprzedzając pytania: w katakumbach nie śmierdzi. Niektórzy tam spoczywający mają zachowaną skórę lub jej fragmenty, włosy, czasem wyschnięte oczy. Jest to widok nieco przerażający – nie dla „delikatesów”. Zastanawiają niektóre wykrzywione miny (nawet czaszek). Ciekawe czy powstały przed śmiercią – w sensie czy te osoby umierały w bólu, czy może „miny” są efektem zabiegów balsamujących. Przypomnienie o kruchości życia i nicości jaka po nas pozostanie to chyba główne zadanie katakumb.

Duomo w Monreale

Duomo w Monreale

Wracając do weselszych tematów. Udaliśmy się do Monreale – miasteczka oddalonego o 8km od Palermo, gdzie można podziwiać Duomo. Czyli katedrę, ładniejszą od tej w centrum Palermo. Całe wnętrze wyłożone jest mozaiką a sufit zdobią drewniane belki. (Na załączonych zdjęciach wydaje się, że jest odwrotnie, ale na żywo znacznie lepsze wrażenie sprawia katedra w Monreale. Nie wierzycie? Przyjedźcie i sami oceńcie!)

Duomo w Monreale

Duomo w Monreale

Spacer po miasteczku, podziwianie panoramy, posilenie się pizzą z piekarni i podrobionym marcepanem, oraz kawa w długo poszukiwanej kawiarni to wszystkie rozrywki tego popołudnia.

Uliczki Monreale

Uliczki Monreale

Monreale

Monreale

Wieczór zdecydowaliśmy się spędzić w Palermo.

Widok z Monreale na Palermo

Widok z Monreale na Palermo

Wracając w korkach obserwowaliśmy życie na obrzeżach stolicy Sycylii.

Ulice Palermo

Ulice Palermo

Przyszedł czas na zakupy. Postanowiłam pomęczyć trochę chłopaków poszukiwaniem wymarzonych włoskich bucików. Po przejściu dwóch długich ulic i zajrzeniu do każdego sklepu z butami zwątpiłam w powodzenie tej misji. I jak na złość wybiła godzina 20, więc pozamykano sklepy 😦

Spacer w poszukiwaniu butów przyniósł nieoczekiwany rezultat w postaci znalezienia shisha baru. Znalezisko to wprawiło Dźwiedzia w nastrój więcej niż szampański.

Shisha bar w Palermo

Shisha bar w Palermo

Shisha bar w Palermo

Shisha bar w Palermo

Posiedzieliśmy w arabskiej dzielnicy, odpoczęliśmy i gotowi na kolejne przygody ruszyliśmy na poszukiwanie pizzeri. Bo w Palermo podobno jest najlepsza pizza na całej Sycylii. Znaleźliśmy bar pełen lokalesów, biorąc to za dobrą monetę postanowiliśmy tam zjeść.

Bar La Corrida w Palermo

Bar La Corrida w Palermo

Siedzący przy stoliku obok Włoch odezwał się do nas i tak oto poznaliśmy Makssimilliano (w okularach) – zakochanego w Polsce, bywającego często w naszym kraju mieszkańca Palermo oraz jego kolegę.

Massimiliano, jego kolega i my

Massimiliano, jego kolega i my

Spędziliśmy miły wieczór, który zakończył się poznaniem i wymianą adresów mailowych z połową obsługi baru, w którym siedzieliśmy. W barze w Palermo pracują: Tunezyjczyk z Susse i Marokańczyk, a właściciel ma francuskiego maila. Może właśnie dlatego tak mi się podoba to miasto?

Bar La Corrida w Palermo

Bar La Corrida w Palermo

Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Siculiana

20.10.2010

Trzecią rocznicę naszego ślubu chcieliśmy uczcić jeżdżąc na gokartach, a wyszło…

Pogoda średnia – wieje i jakby na deszcz się zbierało. Internet zdechł więc każdy nadrabia zaległości. Po pysznym, zrobionym przez mojego męża obiadku zmieniamy koncepcję dnia na wieczorny spacer w Siculiana – małej mieścince na szczycie wzgórza. Jeżdżąc w stronę Sciaccy zawsze widzę ją z daleka i zamarzyłam sobie zobaczyć jaka jest od środka.

Siculiana

Siculiana

Wjeżdżamy. Parkujemy i ruszamy w labirynt maluteńkich, stromych uliczek.

Docieramy do zamku, którego nie możemy obejrzeć, bo… trwa na nim wesele ( w środę!). Gdybyśmy byli elegancko ubrani… Ech pozostaje nam zadowolić się spacerem. Idziemy, idziemy, aż tu nagle… wyskakuje wielki wilk! Nie! To nie ta bajka. Gasną wszystkie światła. Tym razem to historia prawdziwa. Nagle, kiedy podziwialiśmy nieco zrujnowany, opuszczony kościółek, wciśnięty między inne budynki, zrobiło się całkowicie ciemno. Dobrze, że noc była księżycowa, bez pomocy „łysego” nawet do samochodu byśmy nie trafili, nie mówiąc już o dalszym zwiedzaniu.

W świetle księżyca ciemne uliczki nabierają magii.

Siculiana

Siculiana

Albo pasują do horroru – zależy co kto lubi.

Zamek w pełnym świetle. Żartujemy, że po włączeniu muzyki na weselu zabrakło prądu dla reszty miasta.

Siculiana

Siculiana

Nie znalazłszy żadnej lodziarni w Siculianie, wsiadamy do samochodu mając w zamiarze powrót do sierściucha. Zauważamy jednak znak Siculiana Mare i robiąc kółko na rondzie spontanicznie zjeżdżamy do maleńkiej mieścinki , gdzie w jednej z dwóch restauracyjek serwują lody – rzekomo domowej roboty.

Nieco wystraszeni „nienaruszonym” stanem lodów (widać, że nikt ich jeszcze nie nakładał – pytanie od jak dawna) postanawiamy zaryzykować. Pioter wybiera smak owoce leśne, ja wiśniowo śmietankowy a Dźwiedź pistacjowy. Tak pysznych lodów jeszcze chyba nigdy nie jadłam. Zwłaszcza te pistacjowe. Mniam pychota!

Siculiana Mare

Siculiana Mare

Wyjeżdżając skręcamy na piaszczysty parking (w tę stronę ustawiony był nakaz ruchu), gdzie natychmiast do samochodu podbiega stado sierściuchów. Malutkie kociaki i całkiem duże sierście bez żadnego strachu pakują nam się prawie pod koła. Aż żal, że nie mamy nic, czym moglibyśmy je poczęstować (lody już zjedzone).

Plan obejrzenia filmu zostaje wyeliminowany z chwilą pojawienia się Internetu. Każdy ma coś do zrobienia przy pomocy tego zjadacza czasu.

A jutro znowu Palermo! (Nie odpuścimy tych katakumb tak łatwo!)

Opublikowano Sycylia | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz